Blog
pogodne marzenia
Pogodny
Pogodny dawniej Mikker
8 obserwujących 257 notek 279828 odsłon
Pogodny, 17 kwietnia 2017 r.

Parę słów o upadku cywilizacji chrześcijańskiej

2429 82 0 A A A

Victor Orban zdecydował niedawno po rozmowach z węgierskim Episkopatem, aby Wielki Piątek  stał się na Węgrzech dniem wolnym od pracy. To dobry znak, chociaż u nas w Polsce raczej nieosiągalny byśmy Święta Zmartwychwstania Pańskiego czyli Triduum Paschalne przeżywali z szacunkiem i w spokoju, wolni od codziennych zajęć (praca zawodowa).

Bloger August Mocny przypomniał poza tym o niedawnym, ponurym wydarzeniu z Sewilli, gdzie w Wielki Piątek muzułmańskie bydło zaatakowało procesję Drogi Krzyżowej. U nas jeszcze wprawdzie takie ekscesy nie mają miejsca, ale obserwuję z niepokojem jak krok po kroku zmienia się pomału  barwa koloru skóry wśród klientów polskich sieci handlowych. Niepokoi to tym bardziej, że nawet minister MSWiA, pan Błaszczak zapowiedział w TVP Info parę dni temu wprost, że Polska musi być ustawicznie przygotowana na "zły cenariusz", gdyż jak zaznaczył były już próby wywołania niepokojów w zeszłym roku na naszej wschodniej granicy z Białorusią przez biwakujących tam muzułmanów. Niestety dostępny przez pewien czas na You Tube wywiad z ministrem został dziwnym trafem stamtąd usunięty. Ministerialny problem ze wschodnią granicą może też przysłonić z biegiem czasu problem z granicą zachodnią, czyli Słubicami, które od wielu miesięcy są ustawicznie  "wzytowane" przez hordy islamskich bandytów z pobliskiego Frankfurtu nad Odrą. Oliwy do tego antykatolickiego ognia dolewa nieustannie też sam papież Franciszek, który  uporczywie, w imię źle rozumianego "drugiego policzka" podważa jedność chrześciajństwa przez propagowanie wśród chrześcijan miłości do islamskich najeźdźców.

To tyle celem wstępu, bo odpowiedź na powyższe dlaczego tak się dzieje i skąd to się wszystko wzięło znajdziecie tutaj. Nie jest do wprawdzie dobre słowo na ostatni ze światecznych dni, ale warto się nad poniższym tekstem mimo jego długości pochylić aby w pełni zrozumieć ślepy zaułek do którego zmierza współczesne chrzecijaństwo.

"Najświętszy Sakrament to niewyobrażalna świętość i zarazem największy dostępny człowiekowi w życiu doczesnym Skarb. Dziś jednak spotyka się On często z tragicznym i gorszącym brakiem poszanowania.

Już zanik w wielu wspólnotach zbawiennej spowiedzi, udzielanie Komunii świętej do ręki czy w postawie siedzącej, brak klęczników czy paten są wyrazem zwątpienia w realną obecność Pana Jezusa.

Tymczasem ta prawda, jakkolwiek trudna, stanowi fundament religii katolickiej i opartej na niej cywilizacji.

„Eucharystia jest szczytem religii katolickiej, najwyższą formą obcowania z sacrum”, pisze Romano Amerio. „Wobec niej wszystkie pozostałe sakramenty to raczej sakramentalia, jawiące się poniekąd jako obrzędy przygotowawcze”, dodaje. Eucharystia stanowi ponadto najwyższy przejaw Bożej mądrości, w przedziwny sposób decydującej się na obecność pod postacią zwykłego ludzkiego pokarmu.

To jednak także, kontynuuje autor „Iota Unum”, najwyższy przejaw miłości Stwórcy. Owa miłość i mądrość udzielają się także czcicielom Najświętszego Sakramentu. Wbrew dzisiejszej kulturze obrazu, pozwalają bowiem wznieść się ponad to, co dostrzegalne tylko gołym okiem. Co więcej „(…) Eucharystia przymnaża miłości przyjmującemu ją człowiekowi – tak, iż staje się on zdolny odpowiedzieć na nieskończoną Miłość Boga swoją miłością”.

O tradycyjnej teologii Eucharystii można by wiele pisać. Najważniejsze jest jedno: Ciało Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie pozostaje prawdziwie obecne – zarówno po Konsekracji, jak i już po zakończeniu Mszy. Głosił to Sobór Trydencki, powtórzył choćby Paweł VI w Mysterium fidei. Mówił o tym też sam Chrystus Pan w Wielki Czwartek.

Co ciekawe, prawdzie o realnej obecności Pana Jezusa nie zaprzeczył nawet Marcin Luter. „Tekst jest zbyt mocny” – powiedział o słowach Chrystusa „to jest Ciało Moje”.

(ale ten szanowany przez papieża Franciszka zabójca i samobójca głosił również i takie "mądrości": „Jak to już wielokrotnie mówiłem: jestem dojrzałym gównem, a świat jest szeroką dziurą w dupie, dlatego z pewnością wkrótce się rozstaniemy”. Weimarer Ausgabe, Tischreden 5, s.222 17-88, 553 - dopisał Mikker )

Z tego też powodu część słuchaczy opisanych na kartach Ewangelii świętego Jana uznało naukę Chrystusa za „twardą mowę”. W dosłowny sposób rozumiano ją zresztą już od czasów pierwotnego chrześcijaństwa.

Tymczasem w drugiej połowie XX wieku, na fali źle rozumianego entuzjazmu posoborowego, pojawiły się próby zmiany znaczenia odwiecznej nauki. Przykład szczególnie doniosły: Katechizm holenderski z 1966 roku. Jego twórcy stwierdzili, że podczas konsekracji dochodzi do zmiany celu i znaczenia Hostii, która rzekomo przestaje być pożywieniem podtrzymującym życie cielesne i jest od tej pory wyłącznie pokarmem służącym życiu duchowemu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Społeczeństwo